Dziś chyba "nadzieja i przyszłość narodu", "duma rodziny" - wrocławska
młodzież (łącznie z tą z uczelni wyższych) - przegięła...
Autobus linii 118 z przystanku na skrzyżowaniu Żmigrodzkiej i
Kasprowicza/Broniewskiego w kierunku Kromera i dalej, może trochę spóźniony.
Na przystanku więcej niż zwykle młodzieży. Nie wiem jakim cudem wszyscy się
do autobusu zmieścili bez udeptywania, ale wiem, dlaczego o mało co by się
nie zmieścili... Czy wy, szanowna młodzieży szkolna i uniwersytecka macie
pojęcie jak należy się zachować w zatłoczonym autobusie?
Już pomijam to, że w regulaminie jest zakaz podróżowania z garbem na
plecach, ale tego się po prostu nie robi, tak jak nie smarka się w rękaw i
nie puszcza wiatrów w towarzystwie. Mamusia nie uczyła, że przed wejściem do
autobusu zdejmujemy plecak i trzymamy w rączce na czas podróży??
Niby tylko epizod, ale przelewający czarę... W sumie zdarzenie bardziej mnie
rozbawiło niż zirytowało, ale niektórym osobom, zwłaszcza bardziej
posuniętym w latach na pewno nie było do śmiechu.
Nie wiem czy szanowni grupowicze się z tym zgodzą (mam nadzieję, że nie i że
ja po prostu przesadzam), ale wydaje mi się, że ostatnio kultura
podróżowania środkami masowego transportu bardzo obniżyła poziom. Mam tylko
nadzieję, że nie do poziomu normalnego 20 lat temu (jeśli wierzyć
opowieściom mojej szanownej mamy)...
AcePL